Home W drodzeLudzie Babcia i dziadek. Doceń ich póki możesz, a staniesz się lepszy!
babcia

Babcia i dziadek. Doceń ich póki możesz, a staniesz się lepszy!

21 stycznia 2017

Babcia i dziadek to specyficzni ludzie. Nie są to rodzice, a niejednokrotnie są nam od nich bliżsi. Urodzili się naprawdę dawno, a potrafią spojrzeć na świat bardziej świeżym okiem od nas. Co sprawia, że są w stanie tego wszystkiego dokonać? Dwie cechy: doświadczenie i miłość. Oto krótka historia o tym, że warto zwrócić na nich uwagę. Bo choć nasze życia coraz dłuższe, to ich czasu coraz mniej.

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą.

Ks. Jan Twardowski

Babcia i dziadek

babcia

Babcia. Jej imię Stanisława i przeżyła wiele więcej niż jedno życie. Urodziła się w XX – leciu międzywojennym. W pierwszych latach po tym jak Polska, stała się znów Polską. Na wsi, koło Łodzi, a  za sąsiadkę miała… św. Faustynę 😀

Pochodziła z wielodzietnej rodziny, lecz jej matka wcześnie zmarła, a ojciec pojął za żonę inną kobietę. Tak los chciał, że lepszym sposobem na wychowanie małej Stasi okazali się wuj i ciotka, więc z nimi zamieszkała. Potem zaś przyszła wojna. Ciężki czas, w którym uczyła się przeżyć o garstce jedzenia, a w siarczysty mróz za buty służyło jej parę powiązanych ze sobą szmat. Na wojnie nazywano ją Ana, przygarnęła ją stara Niemka i kazała jej opiekować się domem.

Ana miała wiele historii. Wiele wylanych łez, wybitych zębów i krzywd wyrządzonych niemiecką ręką. Gdy zaś przyszedł kres wojny, Stasia wróciła do życia. Miała 16 lat, lecz w duchu przeżyła ich o wiele więcej. Minął jakiś czas i poznała Mietka. Miecio był polskim żołnierzem, wojakiem wprost z Wilna, które za jego młodości jeszcze było częścią Polski. Stanisława była nieśmiałą dziewczyną, a Mieczysław zadziornym i ambitnym chłopakiem. Ze Stasią chodził 3 miesiące, by się po tym czasie oświadczyć. Krótko czyż nie?

Nie miał za wiele, więc nie miał co dać, zrobił to na co było go stać i stanęli na ślubnym kobiercu jako 43 para nowożeńców. Tego samego dnia! Jedynymi dekoracjami w Kościele były: czerwony dywan, parę kwiatów, ksiądz, 42 pary za plecami  (bo stanęli jako pierwsi) i Bóg. I to wystarczyło!

Stanisława kompletnie nie wiedziała, jak ma się zachować w nowej roli, nie bardzo nawet potrafiła z dziadkiem rozmawiać. Więc nie rozmawiała. Co jak się domyślacie, wcale nie było na rękę Mietkowi. Mieczysław miał plan.

Siedzieliśmy przy stole. Ja obierałam ziemniaki, on zaczął rozpalać w piecu (wtedy kuchenek gazowych nie było) by było gdzie zagrzać wodę. Zwinął papierek w rulonik i go podpalił. Jednak, zamiast zbliżyć się do kuchni, zaczął zbliżać się do naszej kanapy z zamiarem jej podpalenia. Co robisz chłopie? – Krzyknęłam. On zaś ucieszony na to: Nie ożeniłem się z niemową, w końcu się baba odezwała.
Stanisława

Bo kobieta jest jak księżniczka. Czasami sama z siebie nie wiadomo dlaczego zamknie się w wieży własnych uczuć i tylko pełny odwagi śmiałek może ją z niej uratować. I dziadkowie się to udało wręcz genialnie. Walczył, zdobywał i wygrał.

Wróćmy jednak do Stasi, bo to o niej tutaj głównie mowa. Skąd to wszystko wiem? Ponieważ z nią o tym rozmawiałem! Słyszałem oczywiście wiele więcej niż to, co wam przedstawiam, ale na potrzeby tego wpisu nie mogę się aż tak rozwlec. Każda nasza rozmowa była jak podróż w czasie. Do miejsc, do wydarzeń i ludzi, których motywów nie mogłem pojąć, a często nawet bym nie chciał. Mieć babcię, która chce mówić jest wielkim darem, a nauczenie się rozmowy z nią i słuchania, to wręcz powinność każdego wnuczka. Tyle o babci, czas na dziadka.

Dziadek i Babcia

babcia i Mieczysław

Z dziadkiem to były przygody godne największych awanturników. Pamiętam go mniej, ale wciąż na tyle dokładnie by opowiedzieć wam małe co nieco. Mieczysław pochodził z polskiego Wilna. Miasta, które jeszcze w XX – leciu międzywojennym należało do naszego narodu. Szczegółów nie znam, ale w końcu trafił do wojska. Na front gdzie doświadczył wielu koszmarów wojny.

Po tym całym zgiełku i chaosie trafił do jednostki, która stacjonowała nieopodal Łodzi i tam poznał Stanisławę. Stasi się spodobał, był dobrym kucharzem i nienagannie się ubierał. Rzeczywistość po ślubie okazała się jednak bardzo brutalna, dziadek był szefem kuchni, ale radził sobie tylko z garami od 30 litrów w górę. Na mniejszych za nic w świecie nie potrafił gotować.

Zamiast tego, jak już coś postanowił, to się tego trzymał. Był do babci przyczepiony mocniej niż rzep do psiego ogona. Pewnego razu byli na bankiecie, a dziadka upatrzyła sobie pewna kobieta. Pod stołem zaczęła smyrać go stopą po nodze. Mieczysław był cierpliwy, ale postanowił jednak nie znosić tego zbyt długo. Wziął ze stołu ugotowane jajko, jak gdyby z zamiarem zjedzenia, zaczął je obierać, a gdy je obrał to zrobił coś iście nietypowego. Owa kobieta też nie szczędziła dziadkowi słów, ten to wykorzystał i jajko wpakował jej do gardła. Zrobiło się spore zamieszanie, w końcu wyglądało to tak jakby zaatakował tę kobietę. Finalnie jednak powiedział tak:

Żadna baba oprócz Stasi nie będzie mnie smyrać stopą pod stołem!

Mieczysław

Wszystko się wyjaśniło, a dziadek znów podbił serce Stanisławy.

Przez 5 lat podstawówki codziennie rano prowadził mnie do szkoły. I raz zadałem mu takie pytanie: „Dziadku, czy Ty zabiłeś człowieka?”. Nic nie odpowiedział.

Parę lat później, gdy już go nie było. W gimnazjum przyszedł kombatant i młodym uczniom opowiadał, jak to cwanym sposobem zabił sześciu Niemców. Był z tego dumny, chełpił się tym. Wtedy przypomniała mi się dziadka odpowiedź. Milczenie.

Dziadek był jak św. Józef, który to w całym Piśmie Świętym nie wypowiada ani jednego słowa. Co wcale nie oznacza, że nie mówił wcale, ale właśnie w tych najważniejszych momentach swojego życia, potrafił nie mówić nic. Mój dziadek bohater, którego bohaterstwem nie jest ilość położonych żołnierzy wroga, ale niesamowita wrażliwość i wstyd za popełnione czyny.

Tego mnie nauczył dziadek, nie mówić zbyt wiele wtedy, kiedy inni chcą krzyczeć.

Dziadkowie

babcia i czas

Zbliża się dzień gdzie babcia i dziadek są w centrum. Można im dać błyskotki, można im dać kwiaty, ale najważniejsze jest to, by dać im siebie. Ponieważ tego czasu, którego z nimi nie spędzicie nikt wam nie odda. Nikt.

Dlatego proszę was, nie tylko w dzień babci, czy dziadka dajcie im część siebie. Zaś w dzień zwykły, bo możecie odkryć przed nimi świat, którego nie znają, a dla nas młodych jest codziennością. Możecie im pokazać, że mogą być kimś więcej niż tylko waszymi dziadkami. Być bohaterami, którzy sprawią, że staniecie się lepsi.

Ku lepszej!

 

Może też Ci się spodobać

  • Ja znałem tylko jedną swoją babcię także nie wiem jak to do końca jest mieć oboje takich ludzi. Teraz wszyscy są już chyba w lepszym miejscu 🙂

    • Pewnie w lepszym, choć to nasze i tak wcale takie złe nie jest.

  • Bardzo ciekawa ta historia Twojej babci i dziadka. Często zapominamy, że kiedyś oni również byli w naszym wieku i też przeżywali swoje rozterki. Warto czasem poświęcić dla nich swój czas i dowiedzieć się jak to było „za ich czasów”. 🙂

    • Bo za ich czasów było inne czasy. Odległe od nas o setki mil. W sumie niewyobrażalne, bez smatfona, netu, komputerów. Młodość nie z naszej bajki. Potem gdy odchodzą, nagle okazuje się, że to wszystko przepada.

      Ja już się czasami łapię na tym, że nie pamiętam babci historii tak dokładnie jakbym chciał. Niestety nie utrwaliłem ich czego bardzo żałuję.

  • Nasi dzidkowie skrywają fascynujące historię! Świetni ze mogłeś je poznać.
    Mój Dziadek zmarł w tym roku i niestety nie będzie mi już dane.
    Śpieszmy się kochać ludzi, bo naprawdę szybko potrafią odejść :/