Home Ku lepszej!Szanse Jak zrobić zaręczyny? Czyli jak przejść od postawy miłości, do „TAK”.
jak zrobić zaręczyny

Jak zrobić zaręczyny? Czyli jak przejść od postawy miłości, do „TAK”.

25 maja 2017

W dobie internetu zalewani jesteśmy niecodziennymi sposobami na to jak zrobić zaręczyny. W przeciągu roku tysiące Polaków przyklęka na jedno z kolan, wyciąga z ukrycia pierścionek i czeka na upragnione „Tak”. Nic nie stoi na przeszkodzie by powiedzieć, że zaręczyny to chwila niezwykła.

Zaręczyny. Co trzeba wiedzieć?

Najważniejszą kwestią, która dla wielu wcale nie jest oczywista, jest świadomość tego, że miłość nie jest uczuciem, a postawą kierowaną przez jednego człowieka w kierunku drugiego. Uczucia wypływają z emocji, a te jak wiadomo są ulotne. Zatem ta postawa to coś więcej niż tylko przelotne zauroczenie, czy też zakochanie, to gotowość podjęcia walki z życiem o ukochaną osobę. Walkę, które z jednej strony będzie się wiązała z dużym poświęceniem, zaś z drugiej z wielką przyjemnością. I to przede wszystkim tą znajdującą się poza łóżkiem.

Jeżeli wiemy, że nasza ukochana również taką postawą się kieruje względem nas, jesteśmy na dobrej drodze. Następnie należy z nią porozmawiać. Z mojego doświadczenia wynika, że dla części mężczyzn nie jest takie oczywiste. O tym jak sobie poradzić z tym wyzwaniem opowie nam Piotrek

R.L.: Piotrze jak to było z tym rozmawianiem?

Hmm. Zacznę od tego, że nie minął jeszcze rok od momentu kiedy się poznaliśmy, a zaczęła mnie nachodzić myśl, że to właśnie ta dziewczyna. Doszedłem do wniosku, że postaram się być delikatny i przeprowadzę tę rozmowę na „raty”.

Wpierw przyszło nam oglądać swoje zdjęcia z dzieciństwa. Potem rozmawialiśmy troszkę o dzieciach. Troszkę jakby o naszych, ale nie za bardzo. Takie luźne wyobrażenia jak by to było. No i z tego przeszliśmy dosyć płynnie do wyobrażeń o zaręczynach.

Wyszło na to, że moja dziewczyna, chciałaby przeżyć zaręczyny gdzieś w odludnym miejscu, tak by mogła głośno wykrzyczeć swoje „TAK”. Czym muszę przyznać bardzo mnie zaskoczyła, bo sądziłem raczej, że będzie zależeć jej na rodzinnym gronie. Aby jednak nie stanęło tylko na tym, to zacząłem ją wypytywać też o inne marzenia.

Oczywiście rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, często w formie żartów, lub luźnych przemyśleń, więc liczyłem na to, że rozwleczony w czasie temat nie wzbudzi zbytnich podejrzeń. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że miałem wtedy rację.

Piotrek

Jak widać rzecz jest trudna, należy wykazać się wielkim sprytem i delikatnością. Jeżeli wyjdziemy z niej cało otworzą się przed nami konkretne możliwości. Dodatkowo będziemy wiedzieć czego unikać.

Sama odpowiedź może nas zaskoczyć i gdybym miał tutaj przewidywać charakter informacji, które można wyciągnąć od dziewczyny, to wpisu tego nie skończyłbym nigdy. Co kobieta to inna odpowiedź. Sami z resztą powinniście wiedzieć jak się z waszą kobietą rozmawia, bo mam nadzieję, że nie będzie to wasza pierwsza poważna rozmowa.

To są zupełne podstawy. Być świadomym postaw miłości i mieć wiedzę na temat preferencji waszej wybranki. Mając te dwie rzeczy za sobą można przejść do planowania. To czy będą to tylko zaręczyny, czy też oświadczyny (bo to nie to samo) pozostaje w waszej inicjatywie.

Zaręczyny. Zaplanuj, a „NIE!” zginiesz.

zaręczyny planowanie

Natura kobiet jest taka, że są bardziej uczuciowe od nas i przywiązują olbrzymią wagę do własnym marzeń i emocji.  Uwielbiają być zaskakiwane. Jeżeli zależy nam na czymś efekciarskim i również efektywnym, przez co rozumiem głośne „TAK”, to istotną dla nas teraz walutą będzie czas. W końcu wątpliwym jest, aby jakakolwiek kobieta była zachwycona zaręczynami tuż po pełnej nerwów i zagadek rozmowie o jej zaręczynowych oczekiwaniach .

W tym czasie warto ochłonąć i dać sobie na wstrzymanie, ewentualnie  dla luzu zagajać temat, by płomień marzeń zbytnio nie przygasł. Przejdźmy do planowania. Najważniejsze są 3 kwestie: kiedy, gdzie i jaki pierścionek? Po rozmowach ze swoimi ukochanymi powinniście znać ich preferencje, więc z pierwszymi dwiema nie powinno być zbyt wielu kłopotów, za to ta trzecia może przysporzyć wam nie lada problem. Opowieścią o przygodach związanych z tą niecodzienną biżuterią opowie nam Tadek.

R.L. Tadeuszu jak wybrałeś pierścionek zaręczynowy?

Hej! (śmiech).Eee, to była dla mnie czarna magia.  Sam nigdy nie nosiłem biżuterii. Żadnych wisiorków, rzemyków itp., nawet męskie zegarki są mi obce. Choć nie powiem, jeden mam, ale  bardzo rzadko w nim chodzę. Jeżeli zaś chodzi o moje doświadczenia z damską biżuterią, to jedyną najbardziej znaną mi osobą, która lubiła się w nią przyodziewać, była moja mama.

Ona zaś przepadała za bursztynem. Zapewne podejrzewasz, że to do niej wpierw się udałem. Nie wiele mi powiedziała, ale jak się później okazało i tak to była olbrzymia mądrość „Dobierz taki jaki lubi i odpowiada jej osobie. Obserwuj!”. Sądzę, że w każdym mężczyźnie jest trochę z łowcy, więc zacząłem zwracać uwagę na to jaka biżuteria podoba się mojej dziewczynie. Wyszło na to, że lubi srebro, aby to potwierdzić kupiłem jej srebrną bransoletkę i kolczyki. Była bardzo zadowolona i ochoczo je nosi do tej pory.

Srebrny pierścionek zaręczynowy?I No chyba zapadłbym się pod ziemię. Zacząłem szukać alternatyw i natrafiłem na blog Pica Pica , gdzie akurat ukazały się dwa fenomenalne artykuły, które otworzyły mi oczy. To był szok! Wyobraź sobie, że są pierścionki z białego złota! No cud! Zgłębiłem bardziej temat i finalnie stanęło na TAKIM to oto pierścionku. Byłem prawdziwie dumny! Okazało się jednak, że stoi przede mną jeszcze jedno wyzwanie. Jak dla mnie faceta wcale nie oczywiste. Rozmiar palca! O tym jednak powiem Ci gdy już zdobędę tę informację.

Tadek

Tadeusz, ma szczęście. Ma mądrą mamę, co równie ważne, ma też łeb na karku i potrafi przyznać się do swojej niewiedzy i zacząć szukać je w innym miejscu. Wspomniał o blogu Pica Pica, którego i ja mogę z całego serca polecić. Dzięki temu zdobył odpowiednią wiedzę, oraz co ważne odkrył coś niesamowicie ważnego. To, że rozmiar ma znaczenie. Oczywiście jeżeli chodzi o  serdeczny palec prawej dłoni. Kobiece dłonie potrafią się różnic. Niby oczywista oczywistość, jednak ta pomyłka może srogo was kosztować. Wróćmy jednak do wiedzy z której korzystał Tadek. Poniżej dwa wspaniałe wpisy, które sprawią, że gdy już uklękniecie prawdopodobnie będziecie wiedzieli więcej o złocie, diamentach i pierścionkach, niż wasze przyszłe narzeczone, a zaręczyny na pewno nie pójdą na marne:

  1. Jak wybrać pierścionek zaręczynowy? Poradnik, który każda Sroka powinna wysłać przyszłemu narzeczonemu. Cz.1
  2. Jak wybrać pierścionek zaręczynowy? Poradnik, który każda Sroka powinna wysłać przyszłemu narzeczonemu. Cz.2

Zaręczyny. Ten dzień!

Dzień zaręczyn, to taki czas w życiu mężczyzny, który wiąże się z ogromnym stresem. Możemy być pewni odpowiedzi, reakcji i mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, a w każdej chwili coś może się sypnąć. No to jednak nie ma rady, musicie uzbroić się w jasny umysł i w razie czego kombinować. Takie jest życie. O bardzo zabawnej, aczkolwiek krzyżującej plany sytuacji opowie nam Radek.

R. L: Radosławie jak przeżyłeś ten dzień?

Yo! Żeby nie było tak tragicznie od początku to powiem wam, że mam kochane siostry. Tak, dwie cudne bliźniaczki dzięki którym to całe przedsięwzięcie miało miejsce w taki, a nie inny sposób. Już w grudniu 2016 doszedłem do wniosku, że chcę się oświadczyć Justynie.

Chodziłem z tym pomysłem w głowie, ale jak to bywa z tak odważnymi pomysłami realizacja nie zawsze jest tak oczywista. Na wigilię z Anglii, przyleciały moje siostry i zaproponowały mi abym właśnie tam poprosił Justynę o rękę. Piękny pomysł. Tak też się stało. Choć w sumie dopiero jak już leciałem samolotem, to ze mnie zeszła potężna dawka stresu. Bo wciąż gdzieś myślałem, że na lotnisku będzie jakaś wtopa i nas nie wpuszczą.

Polecieliśmy do Anglii. Na początek miałem dosyć jajcarski plan oświadczyć się w nocy z 1 na 2 kwietnia, w taki sposób, aby zacząć oświadczać się 1 kwietnia (Prima Aprilis) i skończyć 2 kwietnia parę minut po północy. Tak, żeby wyszło trochę na żarty, ale jednak serio. Finalnie zrezygnowałem z tego pomysłu .

Padło na Londyn St. James Park. Niedziela, 2 kwiecień 2017 roku.

Tu się zaczęły prawdziwe schody, bo gdy dojechaliśmy na miejsce, to część parku w której miałem uklęknąć na kolano została zajęta przez kręcącą jakieś sceny ekipę z Warner Bros. No porażka. Totalne dno. Stres mnie złapał niemożebny. Szukałem wzrokiem jakiegoś skrawka, gdzie nie ma zbyt wielu ludzi. No, ale skoro część parku była zajęta przez filmowców, to ludzie rozsiedli się wszędzie tam gdzie można było. Czyli było ich całe mrowie. Dałem Justynie aparat by mogła się nim pobawić. Ja zaś w tym czasie szukałem wzrokiem tego zakątka. Znalazłem. Mały skrawek, gdzie rosło troszkę kwiatów.

To było to! Poszliśmy tam, a ja to zrobiłem. Uklęknąłem, wyjąłem z pokrowca aparatu pierścionek i powiedziałem:

„Ja Kocham Ciebie, Ty Kochasz mnie, obydwoje kochamy parki, wiec dlaczego nie tutaj? Wyjdziesz za mnie?

Wpierw spotkałem się z niedowierzaniem i śmiechem, by zaraz przywitać wielką ilość „TAK” połączoną z radosnymi podskokami i śmiechem Justyny. To był jak na razie najpiękniejszy moment w moim życiu.

Radek

Historia Radka pokazuje, że życie płata figle i nie wszystko da się przewidzieć. Dlatego warto być facetem z krwi i kości, mieć stalowe nerwy i kombinować ile wlezie, bo taka szansa może się już nie powtórzyć. Oczywiście zawsze mogło coś pójść jeszcze gorzej, aczkolwiek w takie czarnowidztwo nie lubię się bawić.

Zaręczyny i co dalej?

Tak jak pierwsza randka otwiera drzwi do nowego związku, tak zaręczyny są etapem zapewniającym jeszcze większą moc wrażeń i odpowiedzialności. Czas narzeczeństwa, to okres, który  niesamowicie zbliża ludzi do siebie. Jego istotą jest wzajemne poznanie się na poziomie, który zwykłej parze nie jest dany. W końcu bezpośrednim jego efektem jest małżeństwo. Każdy ma swój rozum i cele, więc w szczegóły nie będę się zagłębiał. Zamiast tego przedstawię wam dwie kwestie, którym faktycznie warto poświęcić uwagę.

  1. Sesja narzeczeńska – zacznę od tej przyjemniejszej i rodzącej zdecydowanie bardziej kreatywne podejście do tego nowego etapu relacji.  Tak, właśnie to. Frywolne oddanie się pod uwagę czułego fotografa, który w sprzyjających okolicznościach przyrody, bądź też architektury miejskiej wyciągnie z was promienie szczęścia odzwierciedlające decyzję, która niedawno wspólnie podjęliście.
    Ty, że uklękniesz. Ona, że powie Ci „TAK”. Warto zrobić to w miarę szybko po zaręczynach, gdy wciąż z was bije żar świeżości.  W moim przypadku było to oko Monika Piwko Fotografia (sesja poniżej). Dziewczyny, która swymi pełnymi pasji wizjami była w stanie zauroczyć nas w swoich zdjęciach. Takie pamiątki zostają na lata!
  2. Kurs przedmałżeński – jest całkiem możliwe, że niektórzy z was już go przeszli, zanim nawet pomyśleliście, że ta owa białogłowa może być waszą dziewczyną, a co dopiero przyszłą żoną. Nawet jeśli go macie, to powinniście przejść go ponownie, ale tym razem z waszą narzeczoną.
    Dlaczego? Ponieważ to świetny czas, by się dowiedzieć czegoś osobie, może też zadać pytania, o których zadaniu wcześniej nie pomyśleliście. Na przykład „Co zrobimy w przypadku, gdy któreś z nas okaże się bezpłodne?”. Biorąc pod uwagę dane o zmniejszającej się ilości plemników w naszym nasieniu, takie pytanie wydaje się być bardzo na miejscu. Kurs przedmałżeński to jednak nie tylko pytania, ale też doświadczenia pełne śmiechu i radości. Okazja do porozmawiania na tematy rozbrajające do łez, no bo co zrobić z pierdzeniem przez sen?.

Opcji jest o wiele więcej, można też p……..ć wszystko i wyjechać w Bieszczady. Oczywiście z narzeczoną. Na przeszkodzie stoi tylko wasza kreatywnośc. Dlatego wszystkich niezdecydowanych zachęcam, do badania swoich własnych uczuć i postaw, rozmów oraz stawiania wszystkiego na jedną kartę. W końcu jesteśmy mężczyznami!

Ku lepszej!

 

 

Może też Ci się spodobać

  • Urocze historie tutaj zawarłeś 🙂 Najważniejsze jest rozmawianie i poznanie swoich oczekiwań, to prawda! Ja na przykład nie wyobrażam sobie noszenia diamentowego pierścionka. No i może się też okazać, że obydwoje nie chcą ślubu i wtedy tematu zaręczyn nawet nie ma 😀

    • Faktycznie, aktualnie sam mogę znaleźć przykłady wielu par, które żyją bez ślubu i nawet o nim nie myślą. Takie czasy. Wolałem się jednak skupić właśnie na tych co o tym myślą i potrzebują, bo sam do nich należę :D.

      • Słyszałam też o wielu parach, na szczęście nie znam takich, które z braku takich rozmów są nieszczęśliwe – bo dziewczyna czeka na pierścionek i to pytanie a facetowi w ogóle jeszcze przez myśl to nie przeszło.

  • Ama Nda

    Ehh to zarazem bardzo stresująca ale i cudowna chwila 🙂

  • Qurcze, nie doceniałam tego tak istotnego etapu przedmałżeńskiego- ile przygotowań, planów, strategii! 😀

  • Dee

    Bardzo fajnie napisane , uroczo, z humorem. Mnie mój mąż nie pozostawił dużego wyboru, gdy przyszedł z kwiatami i pierścionkiem a ja właśnie wylegiwałam się w wannie